wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 24


Kiedy przechodziłam przez ulice dostałam smsa chciałam wyciągnąć telefon gdy zapadła ciemność...
-----Nathan-----
5 godzin później
Boże co ja najlepszego zrobiłem. Ja ją kocham, jak nikogo innego. Ona jest moim sercem. Moim powietrzem. Kocham ją, potrzebuje jej. Jestem skończony... Ległem na dnie i tylko ona może mnie z niego podnieść. Rozmyślałem tak gdy nagle zadzwonił mój telefon. Nie chętnie podniosłem się z łóżka i odebrałem telefon. Jakaś nieznana mi dziewczyna powiedziała, że Lucy jest w szpitalu. WTF.? Co się tutaj dzieję.? Kiedy dowiedziałem się gdzie leży szybko założyłem buty i zszedłem na dół. Kiedy znalazłem kluczyki chciałem je wziąć ale Tom zagrodził mi drogę
- Mogę się dowiedzieć gdzie to.?
- Do szpitala - odparłem szybko
- Boże.! Nathan co Ci jest.?
- Mi nic. Ale Lucy... - rzekłem i wziąłem kluczyki
- Młody nie ma opcji. Jesteś cały roztrzęsiony - powiedział mój przyjaciel. Miał racje. Dopiero teraz zorientowałem się że się trzęsę . - ja poprowadzę.
- Dziękuje - powiedziałem i poczekałem jak włoży buty. Reszta chłopaków poszła na obiad. Kiedy weszliśmy do samochodu podałem Tomowi adres i ruszyliśmy. Jechaliśmy 10 minut ponieważ szpital znajdował sie blisko. Kiedy Parker zatrzymał się przed budynkiem wyleciałem z samochodu i pędem pobiegłem do szpitala. Zapytałem jedną z pielęgniarek gdzie jest sala Lucy a ta mi odpowiedziała. Co było dosyć dziwne bo zazwyczaj pytają się czy z rodziny i takie tam. A ta nic. Chyba Bóg się nad mną zlitowała. Dzięki Panie.! Udałem się w wyznaczone miejsce i spotkałem tam dziewczyne o czerwonych włosach.
- Cześć jestem Ross dzwoniłam do Ciebie. A ty pewnie Nathan.? Nie chce się Ciebie czepiać czy coś ale zdajesz sobie sprawe z tego, że to twoja wina.
- Hej, Nathan. Jak to moja.? - zapytałem
- Gdyby nie ty i twoje dziecinne zachowanie to by się to nie wydarzyło. Ona cierpiała a przez to wpadła pod samochód.
- Nie wpędzaj mnie w poczucie winy dobrze. Nie chce się z tobą kócić. Co jest Lucy.?
- Jeszcze nie wiadomo. Trzeba czekać - powiedziała dziewczyna a ja usiadłem w krześle schowałem twarz w dłoniach i zacząłem płakać. Ross miała racje. To moja wina. To wszystko to moja wina. Kiedy wreszcze ochłonąłem przyszedł lekarz...

Dodałam dzisiaj bo tamten taki dość krótki wyszedł :(
Czekam na na wasze opinie...
Jestem dość przewidywalna :D

13 komentarzy:

  1. Zajebisty blog jak i dział :)
    Cieszę się że tu trafiłam ♥
    Czekam na dalsze losy :D
    Weny !
    Zapraszam też do mnie :
    http://all-that-lives-must-die.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. No zajebisty jest. :-D
    Ale się porobiło :-(
    Dawaj szybko nn. :-)
    Weny.!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty... Miło się czyta
    Czekam na następne rozdziały !!!
    Weny!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na następny rozdział.!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde fajnie piszesz nie moge doczekac sie na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesli myslisz ze ten jest dluzszy to sis mylisz xd
    Ale moj nie lepszy xp
    Oj Nathan, przez ciebie same problemy :D
    Nexta ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniale !
    już nie mogę się doczekać nn :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastycznie , mam nadzieje,że nic nie bd Lucy :)
    nn :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Extra !
    tylko żeby Lucy nic wielkiego nie było :)
    czekam na next !

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebisty !
    Powalasz na kolana :)
    czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow !
    nic dodać nic ująć - cudownie !
    czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebiste !
    czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń