sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 35

Poprowadziłam chłopaka w stronę plaży, gdyż zbliżał się zachód słońca. Usiedliśmy na rozgrzanym pisaku, z dala od tłumu, i podziwialiśmy. Znaczy ja podziwiałam bo Nathan raczej skupiał się na mnie. A mianowicie obdarowywał moją szyję czułymi pocałunkami. Nie powiem, że mi się nie podobało to co robił ale zachód słońca też był piękny. Spojrzałam złowrogo na Nathana :
- Oj daj spokój - powiedział i wywrócił oczami. - Nie mów, że Ci się nie podoba
- Hmm - westchnęłam. - Nie no bardzo przyjemnie ale są tu ludzie !
- No i co z tego - rzekł i spojrzał mi głęboko w oczy
- No i to, że będą się na nas gapili - odparłam. Chłopak dał na chwile spokój. Ale tylko na chwile bo słońce zaszło już za horyzont a plaża zaczęła pustnieć.  Nathan ponownie zaczął mnie całować. Tylko, że teraz to ja przejęłam inicjatywę i rzuciłam chłopaka na piasek. Usiadłam na nim okrakiem  i pocałowałam w usta. Nath uśmiechnął się na moje postępowanie i położył swoje ręce na moich biodrach i przysunął mnie bliżej siebie. Nagle usłyszałam jakiś szmer. Odwróciłam się w tamtą stroną i ujrzałam grupkę chłopaków i dziewczyn. Patrzyli na nas i śmiali się. Pokazałam im międzynarodowy znak ( środkowy palec ) i wstałam z piasku. Nathan uczynił to samo co ja i udaliśmy się w drogę do domu.
- A było tak zajebiście. - mruknął Nathan
- Oj, kotku. Noc jest młoda - powiedziałam na co chłopak uśmiechnął się łobuzersko
- Ale twój tata... - zaczął
- Cii... - powiedziałam i pocałowałam go. Powoli kierowaliśmy się w stronę domu nie żałując sobie czułości. Tuż pod domem ujrzałam znajomą sylwetkę Jamesa.
- Nathan, pójdziemy na około - powiedziałam.
- Dlaczego ? - zapytała i spojrzał w tamtą stronę. - Aaa, jasne.
Droga na około oznaczała przejść przez ogródki sąsiadów i wejście tylnymi drzwiami. Już mieliśmy przechodzić na drugą stronę ulicy gdy usłyszałam znajomy krzyk :
- Czyżby to moja droga przyjaciółka Lucy i jej nowy, Nathan - po jego głosie było słychać, że jest piany. Pociągnęłam Sykesa za rękę i przyśpieszyliśmy. Przeleźliśmy przez trzy ogródki i weszliśmy do domu. W budynku było ciemno.
- Tata pewnie śpi - powiedziałam zapalając lapkę w kuchni. Moim oczom ukazała się kartka od taty.

Drogie gołąbeczki, moja ciotka z NY jest w szpitalu. Nie wiem co się stało. Jadę się czegoś dowiedzieć. Nie wiem kiedy będę. 
                                                                                      dacie sobie radę, Tata

- Och, jak mi przykro - powiedział sarkastycznie Nathana i zaczął mnie całować. Usadowił mnie na blacie i wsunął swoje dłonie pod moją bluzkę. Ja jednak odepchnęłam go i zeszłam z blatu. Trzeba się trochę z nim podroczyć.
- No co kurwa znowu ? - zapytał wyraźnie zirytowany
- A nic - powiedziałam i połączyłam nasze usta w pocałunku. Pociągnęłam go za ręce, w stronę schodów by wejść na górę, do sypialni. Już na pierwszym stopniu się wywaliłam.
- Och, będzie prościej - rzekł  i wziął mnie na ręce. W taki sposób dotarliśmy do sypialni. W pomieszczeniu chłopaka rzucił mnie na łóżko i ściągną moją bluzkę. Powoli i delikatnie zaczął całować i robić malinki na mojej szyi, dekolcie schodząc coraz niżej. Kiedy dotarł do szortów ściągnął je jednym ruchem, tak że zostałam w samym koronkowym zestawie. On jednak nadal był w ubraniu. Przewróciłam nas tak, że to ja była górą. Pocałowałam go w usta i zdjęłam jego koszulkę. Na jego klatce piersiowej i brzuchu zostawiłam ślady od paznokci i malinki. Zeszłam do spodni, i zerwałam je razem z bokserkami. Następnie zrobiłam po prostu dobrze chłopakowi. Kiedy to znów on był górą włożył we mnie dwa palce i zaczął pieścić moje piersi. W końcu wszedł we mnie. Jego ruchy były szybkie i mocne. Nasze jęki było słychać na całym osiedlu. Kiedy doszliśmy oboje padnęliśmy na łóżko.
- Jesteś najlepsza - powiedział Nath
- Ty też jesteś niczego sobie. Mam nadzieję, że Jamesa nie było już pod domem
- Jeśli był ma problem - powiedział i pocałował mnie. Po chwili oboje usneliśmy.

Nie oficjalnie prawdopodobnie to ostatni rozdział ;)
Możliwe, że następny to epilog
Przepraszam, nie dodawałam rozdziału od miesiąca
Wstyd mi ;cc
Ale mam dobrego newsa ;d
Założyłam nowego bloga, dzisiaj dodam bohaterów xdd
Oto adres - thewantedbitch.blogspot.com
Czekam na obserwatorów :))
Żegnam kochane :**

P.S Paczajta jakiego słodkiego Jaya znalazłam szukając Nari xdd


niedziela, 30 czerwca 2013

WAŻNE !

Mają niby usunąć obserwatorów i jeśli to prawda to trudno będzie obserwować blogi i czytać regularnie rozdziały.  Podaje tutaj mojego tt i jeśli któryś z blogów, które czytam doda rozdział była bym wdzięczna jakby mnie o tym na tt poinformował.

@nataliaa_TW 
 
Mam do was również prośbę o podanie waszych tt w komentarzach bym mogła was informować na bieżąco  o rozdziałach.
Dziękuję :D
Buziaki :* 

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 34

           Następnego ranka obudziłam się w ramionach Nathana. Chłopak głaskał mnie po plecach. Czułam się bardzo bezpiecznie. Kiedy się na niego spojrzałam od razu wpił się w moje usta.
- Dzień Dobry księżniczko - odparł uśmiechnięty
- Hej królewiczu - powiedziałam i wyszczerzyłam ząbki. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy w której były moje już wypakowane ubrania. Przy okazji spojrzałam za okno. Zapowiadał się gorący dzień...
- Kocie idziemy na spacer - bardziej stwierdziłam niż zapytałam. Poszłam do łazienki i wykonałam poranne sprawy. Następnie razem z ubranym Nathanem zeszłam na dół. W kuchni powitał nas zapach aromatycznych naleśników i mój radosny tata
- Hej gołąbeczki - powiedział
- Czeeść tato ! - powiedziałam bardzo zdziwiona
- Dzień dobry - odparł Nath
- No więc siadajcie do stołu. Za chwile śniadanie - rzekł dźwięcznym głosem.  - co dzisiaj macie w planach, gołąbeczki ? - zapytał
- A idziemy sobie LA pozwiedzać, tato
- Mhm. A gdzie dokładnie idziecie, gołąbeczki ? - zapytał i dał nam po wielkiej porcji naleśników z truskawkami i serem.
- Jeszcze nie wiemy. I tato przestań z tymi ptakami - powiedziałam lekko zirytowana
- Oj no dobra. Smacznego - rzekł i zjedliśmy śniadanie w spokoju. Następnie założyliśmy buty i udaliśmy się na wyprawę.
- To piękna gdzie najpierw ? - zapytał Nath a ja się zarumieniłam.
- Myślałam o Aleji Gwiazd. Co ty na to ?
- Dla mnie jak najchętniej - odparł. Do Alei był kawał drogi ale nam się udało, podczas drogi nie obyło się oczywiście bez czułości... Zaczeliśmy chodzić wokół pomników i robić sobie zdjecia. Następnie udaliśmy się do Hollywood, oczywiście poszliśmy jeszcze na najbogatszą ulicę. Podziwialiśmy piękne domu itp. Nathan w pewnym momencie zatrzymała się przy ślicznym aczkolwiek małym domu.
- Kiedyś będę w takim mieszkała.  Z tobą i naszymi małymi Sykesiątkami - powiedział. A ja popatrzyłam na niego i czule pocałowałam. Dochodziła 16:30 kiedy poszliśmy do centrum handlowego.
- Zapomniałam Ci pokazać najważniejszej rzeczy. - powiedziałam nagle
- Jakiej ? - zapytał Nathan ciekawy
- Sam zobaczysz... - rzekłam - ale najpierw LODY - krzyknełam i pędem ruszyłam do stanowiska z zimnym rajem. Oboje kupiliśmy lody z posypką. Podczas zajadania się pysznościami udaliśmy się w

pewne miejsce...

I jak się podoba ?
Mi szczerze nie za bardzo...
Bardzo chciałabym podziękować Anusiak i Smile. ♥ za nominacje do Libster ( coś tam ) ale nie biorę w tym udziału, jednak jest mi bardzo miło :)
Blogi wasze czytam ale nie komentuje
Następny rozdział dodam jak powróci mój laptop z naprawy, bo się tnie...
Paa :*

P.S Zapraszam na mojego tt : @nataliaa_TW

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 33


Mina mojego ojca wyrażała wiele emocji. Najpierw była radość, następnie przeniósł wzrok na Nathana i sie zdziwił. Tylko zdziwił ?Zacisnełam rękę Sykesa i ruszyliśmy w stronę mojego taty. Odrazu padłam mu w ramiona
- Cześć Tato - odparłam radośnie
- Cześć Kochanie. Tak tęskniłem - powiedział i pocałował mnie w policzek - a to jest- utkiwł swój wzrok w Nathan
- To...
- Miło mi Nathan Sykes chłopak Lucy - przerwał mi chłopak i wyciągnął rękę w stronę mojego ojca. Tata uścinął ja i sie przedstawił. Wsiedliśmy w ciszy do auta mojego ojca i ruszyliśmy do domu. Kiedy weszliśmy do środka ucieszyłam się na widok mojego domu.
- Tato idę się odświeżyć - powiedziałam i  pociągnełam Natha w stronę schodów
- A pan Sykes idzie z tobą ? - zapytała się mój tata a my parsknelismy śmiechem
- Będziemy grzeczni - zaśmiał sie Nathan
- Idę mu pokazać pokój. - odarłam i udałam sie na górę. W pokoju dałam Nathanowi mój zeszyt z rysunkami, żeby sie czymś zajął a sama poszłam pod prysznic. Jak na złość zapomniałam ubrań więc w ręczniku weszłam do pokoju. Nathan przeleciał ( bez skojarzeń proszę xd) wzrokiem po mnie i uśmiechnął się łobuzersko. Już wiedziałam o co mu chodzi
- NIE. - powiedziałam na tyle głośno i donośnie ile się da i chłopak się zatrzymał. -Nie tu i nie teraz. Za cienkie ściany - odparłam cicho. Chłopak dalej mi sie przyglądał. Spojrzałam na niego wzrokiem godnym zabójcy
- No co - podniósł ręce w geście poddania - patrzeć nie zabroniłaś - rzekł a ja przewróciłam oczami. Podeszłam do szafy i wybrałam strój.  W łazience się przebrałam i zeszliśmy na dół. Mój tata siedział w salonie.
- No siadajcie, musimy porozmawiać.
- Słuchamy... - odparłam za nas obojga
- Nathan mam do Ciebie kilka pytań. Czym się zajmujesz ?
-Jestem piosenkarzem. Pracuje w zespole - odparł a ja byłam pewna, że mój tata wybuchnie. On natomiast zachował pokerową twarz
- A co chcesz później robić ?
- Będę śpiewał
- I uważasz, że to Cię utrzyma ? - zapytał mój tata
- Tak, proszę Pana. I mnie i Lucy
- Jak to Lucy ? - zapytał zdziwony ojciec
- No bo - zaczął Nathan. Lepiej będzie jak ja to powiem
- No bo widzisz tato, on mi się oświadczył. I NIE PRZERYWAJ ! Przyjechałam tu w sumie tylko po to, żeby Cię poinformować, że zostaje w Londynie. Ja go kocham i wierzę, że on mnie też - skończyłam mój referat
- Kocham  Cię bardziej niż kogo kogokolwiek, kiedykolwiek - powiedział Natha. Mój tata wstał już bała się, że coś zrobi ale on... nas przytulił.
- Nigdy nie czułem się lepiej. Moja córka ma w końcu chłopaka... znaczy narzeczonego który ja kocha. Mam nadzieję, że będziesz o nią dbał Synu. - powiedział a my z Nathanem wyszczerzyliśmy sie jak głupie do sera. - Kto chce herbatę? - zapytał ni stąd ni zowąd. Pokiwaliśmy głowami. W kuchni było jeszcze słuchać śpiew taty - Będę miał wnuki, wnuuki - leżęliśmy na podłodze, ze śmiechu kiedy do słyszeliśmy. Reszta dnia minęła nam spokojnie na rozmowach. Ok 22 poszliśmy spać. Oczywiście Nathan musiał się ze mna jeszcze trochę podroczyć w jednej sprawie ( mam nadzieję, że sie domyślacie). Ja jednak nadal byłam pewna swojego zdania

BUM ! Mamy rozdział :D
Jak się podoba ?
Bardzo dziękuję Jessica Jess za nominację do tego z dziwną nazwą. I dedykuje jej ten rozdział, gdyż w ostatnim komentarzu powiedziała, że płakała gdy czytała. Zrobiło mi się bardzo miło ♥
Do następnego, koty :*

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 32


- Chyba, że... - Nathan przerwał
- Chyba, że co ? - zapytałam z nadzieją w głosie
- Chyba, że ja pojadę z tobą i go przekonam
- Chyba raczej wątpię - odparłam
- Po pierwsze przestańmy mówić "chyba" przed każdym zdaniem - wybuchł - Po drugie czyżbyś wątpiła w mój urok osobisty ? - zapytał
- Ej ?! To ty go masz - odparłam ze śmiechem na ustach. Sykes rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać. - Przestań ! Błagam - mówiłam przez śmiech - Prze... przepraszam - odparłam szybko i chłopak mnie zostawił
- To jak ? - zapytał i zaczał wykonywać jakiś dziwny ruch brwiami
- No..... dobra - powiedziałam a Nathan złożył na moich ustach soczysty pocałunek
- No to ide powiedzieć to chłopakom - rzekł i wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą z przemyśleniami.
A co jak sie nie zgodzi i będę musiała tam zostać ? Co jak ojciec wybuchnie !? No co !? - nie przestawałam zadręczać się pytaniami do czasu kiedy przyszedł Nathan.
- Zgodzili się - odparł
- Na co ? - zapytałam
- No na to, że mogę jechać. - odparł - no wiec chyba coś mi sie należy za to całe poświęcenie - rzekł i zaczął sie do mnie przybliżać. Potem chyba  wszyscy wiemy co było
Obudziłam sie wtulona w nagi tors mojego przyszłego męża... O Jezus jak to brzmi. Nathan jeszcze spał więc wypełzłam z jego objęć i poszłam do łazienki. W pomieszczeniu umyłam sie i przebrałam. Zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie dla wszystkich. Jakimś cudem wyszły mi gofry. Zapach chyba rozszedł się po całym domu, gdyż w kuchni za chwile wszyscy sie zjawili. Po zjedzonym posiłku, poszłam się troche ogarnąć i zacząć pakować, Nathan przyszedł mi pomagać. Oczywiście włączyliśmy radio i zaczynaliśmy tańczyć. Kiedy ja już sie spakowałam przyszedł czas na chłopaka. Z nim był mniejszy problem bo... bo to chłopak. Ok 22 padliśmy na łózko zmęczeni. O 6:30 mieliśmy samolot. Oboje poszliśmy sie umyć ( oczywiście osobno ) i szybko zasneliśmy.
Budzik zadzwonił o 5 : 30 rano, gdyż lotnisko było niedaleko. Szybko wykonaliśmy poranną toaletę i zjedliśmy śniadanie. Razem ze wszystkimi pojechaliśmy na lotnisko. Tam po buziakach na pożegnanie udaliśmy sie na odprawę. W samolocie zaczęłam sie przejmować
- Nathan a co będzie jak się nie zgodzi, żebym została w Londynie - zapytałam z strachem w głosie
- Chcesz wiedzieć co, kocie ? Porwę Cie i uciekniemy do Londynu albo... Gloucester. Nie wytrzymam bez Ciebie - Nathan powiedział to patrząc mi w oczy.
- Mówisz to z taką powagę, że aż sie boję ? - odparłam
- Nie masz czego , kochanie - powiedział i pocałował mnie. Reszta lotu mineła spokojnie. Kiedy już wyszliśmy z lotniska z walizkami zobaczyłam tatę. Jego mina....

Dziwny, nędzny i do dupy...
Hmm, czy wróciłam to się okażę. Ale mam nadzieję, że tak :D
Na tym blogu mam zamiar dodać jeszcze z 5-7 rozdziałów i KONIEC !
Zadziwiliście mnie ilością czytelników gdyż aż 44 !
Teraz dam dedyk WSZYSTKIM w prezencie za moja nie obecność ! :p
fly. ♥ - no i jak pomysł Ci się podoba ? Tak wiem oklepany...
-Jaythan Forever. - ja też nie lubie zgadywanek
-Smile. ♥ - bardzo mi miło z nominacji ale nie chce mi sie tego robić xd
Joasia - wpadnę chętnie na bloga ale nie wiem jeszcze kiedy...
-Anusiak - ZGADŁAŚ ! Będziesz mieć FOCHA za to, że tak długo ? Jak coś to pretensje do nauczycieli ;D
-Kiniaaaa:* - eee... a nie będzie Ci szkoda jego buźki ?
Jessica Jess - Yeah będzie SEX ! xd
Torii ♥ - ej bez przesady nie zawsze takie boskie :D
- dla 12 anonimków które to komentują. Nawet nie wiecie jaka to motywacja :D
Do następnego :* Oby...

piątek, 26 kwietnia 2013

Informacja

Nie koniecznie wiem kiedy bedzie rozdzial. Bo po pierwsze - obecnie nie posiadam komputera ( zarekwirowany przez siostre ). Po drugie - brak weny. Po trzecie - szosta klasa i trzeba sie uczyc ;( Obiecuje ze jak bede miala czas i wene to dodam ;) Trzymajcie sie ;*

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 31


-  Hej tato - przywitałam się
- Witaj córuś. Wszystkiego najlepszego !
- Aaa dziękuje. Opowiadaj co tam u Ciebie.
- Nie najpierw ty
- Nie ty
- No więc. W pracy wszystko świetnie. Wczoraj zamówiłem Ci bilet - odparł
- Jaki bilet, tato ?
- Noo do LA. Samolot jest za dwa dni. - powiedział mój ojciec. Z oczu poleciały mi łzy
- Tato muszę kończyć - rzekłam bo nie chciałam, żeby usłyszał że płacze. Oparłam się o ściane i osunełam się z twarzą w rękach. Zaczełam płakać
-----Nathan-----
Lucy przyjeła moje oświadaczyny. Jestem taki szczęśliwy. Chcę z nią spędzić całe życie.
- Nathan ona coś długo nie wraca. Idź zobacz co tam się dzieje - powiedział Max i zrobiłem tak jak kazał. Poszedłem do sąsiedniego pokoju i zobaczyłem, że Lucy płacze. Kucnąłem obok niej a dziewczyna wtuliła się we mnie. Głaskałem ja po włosach
- Kocie, co się stało ?
- No bo.. - jak widać nie mogła się wysłowić więc to coś poważnego
- Spokojnie - powiedziałem i wziąłem jej twarz w ręcę i otarłem łzy. - spokojnie
- Muszę... muszę wrócić do LA - odparła a mi zrobiło się niedobrze. Jak to ?! Czy nie jest nam dane żyć długo i szczęśliwie ?! Nie jest !?
- Ale czemu ? - zapytałam
- Nathan jest koniec sierpnia. Ja muszę tam wrócić. Nie miałam w planach zakochania się i oświadczyn - powiedziała dziewczyna a ja ją znowy przytuliłem
- Kochanie chodź do pokoju powiemy tylko im co się stało. Razem znajdziemy sposób na to
- Dobrze - powiedziała. Pomogłem jej wstać i poszliśmy do reszty. Objaśniliśmy im ogólnie o co chodzi i ruszyliśmy do sypialni. W niej usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy rozmowę
- Ale musisz wracać - zapytałem
-----Lucy-----
- Nathan. Muszę nie mam innej opcji
-Chyba, że...

Jak myślicie co wymyślił  Nathan ?
Czekam na wasze propozycje ;d
Do piątku :)